• Wpisów:10
  • Średnio co: 258 dni
  • Ostatni wpis:7 lata temu, 17:59
  • Licznik odwiedzin:1 234 / 2848 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
jest dobrze.. z K. sprawa definitywnie zakończona.. kolega, który mi się podoba odchodzi z pracy.. wszyscy mnie zostawiają.. ale dam sobie radę! będzie dobrze
 

 
Przeszło, jest dużo lepiej. Ograniczony kontakt maksymalnie. Wszystko dąży ku dobremu..
 

 
K. ma mnie w dupie, bo po ostatnich smsach nie odzywa się w ogóle. Dobrze, niech ona to zakończy, będzie lepiej - zarówno mi jak i jej. Z drugiej strony jednak cholernie tęsknię za naszymi rozmowami.. ogólnie za nią tęsknię.. nawet nie ma jej na gg czy fb żebym mogła zagadać.. siedzi z tym swoim S. i dupcą dię dzień i noc.. cholera.. chyba jednak mi nie przeszło i zazdrość mnie zżera.. pomimo wszystkiego co zrobiła, jak zepsuła mi wszystko, cały ład życia.. odkąd pojawiła się w moim życiu wszystko się zmieniło.. nie wiem czy na lepsze, ale zmieniło się.. a teraz? siedzę w domu, całymi dniami i pogrążam się myśląc o niej.. o tym jak mogło być, a jak jest.. to jeszcze potrwa.. w tym momencie muszę skupić się na studiach, bo jednak nie zrezygnowałam, nie miałam odwagi powiedzieć mamie co zamierzam zrobić.. w dodatku dała mi kasę na ostatni miesiąc czesnego.. w ogóle ostatnio dużo kasy mi dała.. eeech dlaczego to wszystko jest takie trudne? jeszcze ten gips.. jescze tydzień z hakiem i pozbędę się tego chujostwa! później oby jak najszybciej wrócić do roboty..
 

 
I po urodzinach. Byłam u K. Olewałam ją jak tylko się da. Ale muszę przyznać - postarała się. Był tort, zajebisty prezent.. Napisałam jej w następny dzień jak jest. Lepiej mi. Mam nadzieję, że kiedyś chociaż w połowie będzie tak dobrze jak kiedyś. Wiem jedno - przechodzi mi. Zaczynam myśleć o pewnym koledze. Wcześniej nie dostrzegałam jaki jest fajny..
Może akurat?
 

 
Dzisiaj trudny dzień. Muszę się zebrać na odwagę i powiedzieć mamie, że rezygnuję ze studiów. One mnie wykańczają. Na razie chcę się cieszyć życiem, a studia to dla mnie męczarnia i rzecz dalszorzędna (istnieje takie słowo?). Robię to tylko dla niej. Najwyższy czas zrobić coś dla siebie! Tylko tak cholernie trudno mi będzie jej o tym mówić, gdyż wiem, że ją zawiodę, a nie chcę tego i to mnie jedynie powstrzymuje!


K. dalej pisze, mam dość.
 

 
Po co do mnie pisze? Chce od niej odpocząć, nie myśleć! Ale jak, skoro codziennie dostaje od niej wiadomość..? Echh nie potrafię się od niej odseparować, co jest równoznaczne z tym, że dalej będę się męczyć. Ale to przejdzie. Prawda?
 

 
Nie umiem jej wyrzucić z pamięci. Po prostu nie umiem. To chyba miłość. Oby przeszło jak najszybciej, bo się wykończę.
W niedzielę jadę do niej. Sama nie wiem czy tego chcę. Z jednej strony ją kocham, a z drugiej nienawidzę. No i jak to jest?
 

 
Wolne dopiero się rozpoczęło, jeszcze jakiś miesiąc przede mną, a już mi się nudzi.. Niby mam sporo nauki, ale nie mam ochoty brać się do tego. W ogóle nie mam na nic ochoty, chyba chandra mnie łapie. Oby to tylko nie poszło dalej.. Rękę zwichnęłam na Sylwestrze. Byłam u kolegi z pracy, dużo ludzi było. Niestety północy nie doczekałam =/ zaraz przed wywróciłam się i trach! po ręce.. Na szczęście byli ludzie, którzy kontaktowali i byli w stanie zawieść mnie do szpitala. Nie wie jak się im odwdzięczę.
Smuci mnie to, że K. ze mną nie pojechała. Wczoraj napisałam jej, że mam o to do niej żal i że nie mogę na niej polegać. Chyba się obraziła. Szczerze? Na co mi taka znajomość? Ledwo zaczęła chodzić z S., co było dla mnie wielkim szokiem, nie odzywa się. Wszyscy pytają jak się czuję, kiedy wracam, a ona nic. Wykorzystała mnie, gdy byłam jej potrzebna, a teraz zostawiła mnie. Co to za wdzięczność? Robiłam dla niej wszystko i tak mi się odpłaca! O nie! Teraz to do mnie doszło - koniec, koniec moja droga! Urodziny spędzę sama, z rodziną i będzie lepiej niż miałabym siedzieć z nią. Tylko bym się wkurwiała, a po co? Nie mam zamiaru więcej o niej myśleć, koniec! Zobaczymy jak tylko czegoś będzie chcieć, np. napić się, jak zawsze, to od razu napisze. Alkoholiczka jebana, jeszcze mnie w to o mało nie wciągnęła. Niech chleje sobie z tym swoim. W dupie to mam!!!!!!!!!!!! Tyle niepotrzebnych łez wylanych i lanych nadal nawet w tym momencie.. Chora psychika. Zamknąć się gdzieś i nie wychodzić przez długi czas, aż przestanie boleć.
Ale czy przestanie?

Amen.
 

 
Zwichnięta ręka po Sylwestrze. K. ma chłopaka. Przespać ten czas. Koniec, amen.
 

 
Cześć! To mój pierwszy wpis i mam nadzieję, że nie ostatni Mam zamiar pisać dość często, stworzyć coś w rodzaju pamiętnika. Miło by było, gdybyście od czasu do czasu wpadali i szepnęli dobre słówko lub radę Przejdźmy do rzeczy...

Siedzę w domu, zamiast ze znajomymi w knajpie z piwkiem w ręce. Po prostu najzwyczajniej na świecie nie chce mi się jechać. Takiego lenia dostać to wstyd i nie w moim stylu. Gdyby pewna osoba mi napisała, że ma wolne, to z pewnością wieczór ten wyglądałby inaczej. Na pewno przyjemniej.. Szkoda, że pracuje, bo spotkanie byłoby możliwe, ale nie winię Jej za to. Ja do pracy idę jutro. Spotkamy się. Ile razy Ją widzę, serce bije mi mocniej. Najgorsze jest to, że wiem że nic z tego nie będzie. Ja nie jestem w Jej typie. W ogóle bez sensu jest to wszystko. Kolejna niespełniona miłość. Miłość? Nie wiem właśnie jak to jest: czy to jest miłość? Często się z Nią spotykam, jestem kimś ważnym w Jej życiu, ale Ona nie zdaje sobie sprawy z tego jak jest. I mam nadzieję, że kiedyś, w upojeniu alkoholowym, nie wyznam Jej moich uczuć. To byłby koniec. Wszystkiego, a wcale tego nie chcę. Niech będzie tak jak jest. Męczę się, ale nie raz już to przechodziłam i wiem, że i tym razem dam radę!
Dla spostrzegawczych: dopiero na koniec zdradziłam moją płeć. Wstydzę się tego jaka jestem i chcę to zmienić.
Ale jak?!